5000 mil morskich — taki mniej więcej dystans dzieli Kraków, w którym mieszkamy, od hollywoodzkiej fabryki snów. Podobną liczbę mil należałoby przemierzyć, aby dotrzeć z Los Angeles do miejsc takich jak Pekin czy Hongkong. Wypływa z tego prosty wniosek, że aby dotrzeć od nas do dalekiego Kitaju musielibyśmy przebyć… Tak, również 5000 mil! W tym celu należy oczywiście ustawić się twarzą na wschód, zapomnieć na chwilę o Hollywood i ruszyć.
Zamierzamy spisywać tutaj wrażenia z oglądniętych przez nas filmów, które nie funkcjonują w Polsce w powszechnym obiegu. Zazwyczaj z, szeroko rozumianego, Wschodu. Nie jest to oczywiście dogmat, więc jeżeli znajdzie się tutaj kilka słów na temat najnowszego Bonda czy innego Pottera, bądź proszę wyrozumiały.
Zapewne nie zdołamy stworzyć żadnej summy filmae, nie mamy zresztą takiego zamiaru, ale może uda się nam umieścić tu opisy kilku pozycji filmowych, na tyle interesujących, że zechcesz po nie sięgnąć. Jeżeli tak się stanie, możesz oczywiście podzielić się z nami i z innymi czytelnikami swoimi wrażeniami, rozumiemy, że Twoja ocena może być radykalnie odmienna od naszej. Użyj do tego celu komentarzy pod konkretnymi wpisami.
Jeśli chcesz skontaktować się z nami w inny sposób, możesz wykorzystać formularz kontaktowy.
[…]

Treści zamieszczone na stronach „5000 mil od Hollywood Boulevard” utworzone przez autorów 5000 mil od Hollywood Boulevard są licencjonowane według Creative Commons Uznanie autorstwa – Użycie niekomercyjne – Na tych samych warunkach 2.5 Polska Licencja.
