Hotaru no haka/Grave of the Fireflies

(4/10)

Array

Wyciskacz łez

To jest anime stawiane w rankingach anime przez wszystkich znawców tematu w pierwszej dziesiątce, no może dwudziestce. Zarazem jedno z tych anime, dla których nie widać technicznego uzasadnienia by rezygnować z formy klasycznego filmu fabularnego na rzecz animowanego, nie ma tu nic czego nie dałoby się dokładniej i pewnie taniej przedstawić przez konwencjonalną realizację. Zamysł tu jednak nie jest ekonomiczny, tylko czysto formalny. Oglądamy film o dramatycznych (przejebanych, to w gruncie rzeczy jest tu eufemizm) losach dwójki dzieci osieroconych o zmierzchu WW II, walczących o przeżycie w społeczeństwie nie uznającym porażki; film zrealizowany właśnie techniką kojarzoną z opowieściami dla dzieci.

Generalnie tego filmu nikomu nie polecam, wręcz odradzam, bo nie ogląda się tego dobrze, nie ma tu niczego niezwykłego. Przesłanie jest proste, w czasie wojny najokrutniejszy  los trafia się istotom najbardziej niewinnym – dzieciom. Film nie demonizuje wprost Amerykanów (właściwie oprócz tego, że bombardują cywilne wioski…), raczej skupia się na pokazaniu jak społeczeństwo próbuje sobie poradzić wobec przegrywanej wojny. A radzi sobie kiepsko, choćby pozostawiając bez pomocy osierocone dzieci. Zresztą, cyniczne podejście do kwestii życia i śmierci jest typowe dla dalekowschodnich cywilizacji.

Znacznikiem tego filmu jest scena, gdy młody Japończyk wierzący nieustannie w wielkość i niezwyciężoność cesarstwa Japonii, pozdrawia nadlatujące amerykańskie bombowce, gdyż tylko dzięki nim, w panice ogarniającej miasto jest w stanie wyszabrować odrobinę jedzenia dla siebie i chorej siostry. Gdy wszyscy przerażeni biegną do schronów, on podekscytowany zmierza w deszcz bomb. Nie liczcie na happy end.

Moim zdaniem, to film dla masochistów emocjonalnych.

Udostępnij to: